Dzisiaj zapraszam na recenzję peelingu algowego Lilla Mai z czerwowego Shinyboxa. Kosmetyki tej marki są produkowane ręcznie z ekologicznych składników i mają w sobie żywą energię :) Nie licząc mydeł to mój pierwszy kosmetyk hand-made, jaki miałam okazję używać. Czy jestem z niego zadowolona?
Peeling algowy jest przeznaczony do całego ciała. Złuszcza, odżywia i
regeneruje naskórek dzięki czemu wygładza i uelastycznia skórę. Zmielony koralowiec
zawiera takie pierwiastki jak wapń, magnez, żelazo, potas, i cynk.
Minerały te przywracają skórze witalność, działają oczyszczająco i
odżywczo na ciało. Korzystnie wpływają na jędrność skóry redukując
tłuszcz i celulit w tkance podskórnej. Masło karite zawiera witaminy A, E i F. Zimnotłoczony olej z pestek winogron
dzięki zawartości kwasu linolowego wpływa korzystnie na metabolizm
skóry. Olejek cedru atlantyckiego działa skutecznie w zwalczaniu
cellulitu, olejek eukaliptusowy działa antyseptycznie, olejek mandarynkowy nadaje niepowtarzalny zapach.
Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii (shea Butter)
Fruit, Grape seed Oil (Vitis Vinifera), Theobroma Cacao seed Butter,
Glyceryl stearate, Cetearyl Alcohol, sodium stearoyl Lactylate,
Glycerin, Guar Gum, Lithothamnium Calcarum, Benzyl Alcohol, salicylic
Acid, Glycerine, sorbic Acid, Eucalyptus globulus Leaf Oil, Citrus
Nobilis Peel Oil, Cedrus Atlantica Oil, Limonene, methyl anthranilate,
Geraniol, Citral, Citronellal.
Peeling zamknięty jest w ciemnym, szklanym słoiczku. Zapach jest bardzo intensywny, cytrusowo - eukaliptusowy, taki odświeżający - z początku trochę mi przeszkadzał, ale szybko się przyzwyczaiłam i nawet polubiłam :) Ma fajną konsystencję, bardzo delikatnie ściera naskórek, natłuszcza i wyraźnie nawilża - skóra jest po nim mięciutka i odżywiona. Producent deklaruje jeszcze, że produkt pomaga w walce z cellulitem i redukuje tłuszcz w tkance podskórnej, ale używałam go zbyt krótko żeby zaobserwować jakieś efekty w tym zakresie.
Peeling ma jedną bardzo istotną wadę - kończy się zdecydowanie zbyt szybko :) Opakowanie o pojemności 50 ml wystarczyło mi na 4 użycia. Będę go bardzo miło wspominać, ale raczej nie kupię pełnej wersji - niestety dla mnie za słaby poziom ścierania. Za to na stronie producenta wypatrzyłam coś co zdecydowanie muszę wypróbować - peeling do twarzy z sola z Morza Martwego i olejkiem arganowym. Pierwszy raz spotykam kosmetyk o tak krótkim składzie (7 pozycji) i jednocześnie dosyć długim terminie przydatności. Jestem bardzo ciekawa jak się spisze.
Dla mnie również zbyt słaby ten peeling. Wolę konkretne zdzieraki. :)
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam peeleng z kawy ;)
OdpowiedzUsuńa własnie jak peeleng jest zbyt słaby można zmieszać go z fusami i będzie świetnie wygładzał ;)
Peelingu kawowego nic nie przebije :) Ja dodaje do fusów jeszcze mielony cynamon :)
UsuńSzkoda, że to opakowanie takie małe
OdpowiedzUsuńTo była miniaturka z Shinyboxa, pełnowymiarowy ma 120 ml :)
UsuńCiekawi mnie szalenie ta marka, jak skończę zapasy to kilka rzeczy sobie kupię :)
OdpowiedzUsuńogólnie kosmetyki tej firmy bardzo lubie
OdpowiedzUsuńMiałam go ale oddałam siostrze :p
OdpowiedzUsuńU mnie stoi jeszcze nie zaczęty w półce :)
OdpowiedzUsuń